Greckie wojaże poroniańskich motocyklistów

Włóczyli się przez kilkanaście dni. Dotarli aż do Grecji, gdzie zwiedzili wiele ciekawych miejsc. Było również spotkanie z policją, które zapamiętają do końca życia. Przeczytajcie relację Marcina Hubickiego z motocyklowej wyprawy trójki przyjaciół z Poronina.


Pomysł na tę wyprawę zrodził się podczas powrotu z majowego weekendu w Chorwacji. Żeby umilić dłużący się czas przejazdu mniej ciekawych odcinków trasy dużo rozmawialiśmy o różnych rzeczach korzystając z super wynalazku, jakim jest intercom. Miałem pewien pomysł na wyprawę, ale okazało się, że pierwotny plan znacznie różnił się od finalnego. Z czasem dogrywaliśmy szczegóły wyjazdu i ekipę. Kierunek wprawdzie przeciwny do zaplanowanego przeze mnie na początku, ale argumenty były przekonywujące, więc nie trzeba mnie było długo namawiać – zapadła decyzja „jedziemy”. Była już końcówka maja.

Ruszyły szybkie, ale dokładne przygotowania do wyjazdu. Mieliśmy około dwóch tygodni. I mało, i dużo zarazem. Data startu ustalona na 16 czerwca. Ekipa: Jarek i Michał, obaj na BMW R1200GS i ja na Yamaha Super Tenere 1200.

W dniu wyjazdu ruszamy bladym świtem z Poronina i kierujemy się na polsko-słowackie przejście w Podspadach. Następnie Poprad i Niżne Tatry, później dalej na Rymawską Sobotę skąd już blisko do granicy z Węgrami. Sprawnie mijamy Budapeszt i jedziemy dalej do Serbii, na Nowy Sad i Belgrad.

W stolicy Serbii, Belgradzie, nachodzi nas myśl na zwiedzenie pięknej starówki. No i zaczęło się! Środek dnia, centrum Belgradu, wszystkie pasy szczelnie zakorkowane, a na termometrach 30 stopni. Nie ma odwrotu. Na nasze szczęście na pasie awaryjnym stoi policjant na motocyklu. Zatrzymujemy się i pytamy, czy jest jakiś inny sposób żeby uniknąć korków i jakoś łatwiej dojechać do  starówki. Policjant z rozbrajającym uśmiechem kiwa głową przecząco. No to się wpakowaliśmy – myślimy. Po chwili gość wsiada na swój motor, odpala go, załącza sygnały świetlne i dźwiękowe i każe nam jechać za sobą. Po kilku minutach odbija w lewo, a nam wskazuje drogę do centrum. Macha wesoło, a my z koparami opadniętymi do ziemi i bananami na twarzach idziemy zwiedzać starówkę. Nie przywykliśmy to takich zachowań policji w naszym kraju…

Pozwiedzali? To czas w drogę. Kierujemy się na Nisz. Następnie, omijając Kosowo szerokim łukiem, kierujemy się na Skopie w Macedonii, dokąd przez cały dzień prowadzi nas ulewny deszcz. Docieramy wreszcie do Grecji, gdzie nadal w deszczu zmierzamy na Chalkidiki i Pefkochori na Półwyspie Chalcydyckim nad Morzem Egejskim.

Następnego dnia rankiem ani śladu po ulewach. Przywitało nas piękne, błękitne niebo i temperatura sięgająca 30 kresek na plusie. Spojrzeliśmy po sobie i wszystko było jasne. Zapada decyzja – zostajemy dwa dni i pławimy się w gorącym słońcu oraz lazurowym morzu podziwiając piękne, greckie… widoczki.

Po dwóch dniach nicnierobienia czas brać się za jazdę. Ruszamy, mijamy Aleksandrię i jedziemy w kierunku miasta Kalampaka do niepowtarzalnych, wiszących, prawosławnych klasztorów w masywie skał piaskowych. Miejsce to zwane jest „Meteory”, co znaczy „klasztory zawieszone w niebie”. Po kilku godzinach zachwytu nad tym cudem natury, który wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO, ruszamy w kierunku Janiny i dalej w kierunku albańskiej Sarandy.

Jesteśmy w Albanii. Przed nami Wlora, ale wcześniej mijamy przepiękną, górską, bardzo stromą i super krętą trasę przez masyw Mount Cika. To było niesamowite wrażenie!

Przelatujemy przez Albanię. Kierunek Podgorica w Czarnogórze i Sarajewo w Bośni i Hercegowinie. Tam robimy postój na obiad w super knajpce. Następnie mijamy miasto Velika Gorica koło Zagrzebia, stolicy Chorwacji. Kiedy przez Siófok docieramy do Budapesztu – w zasadzie czujemy, jakbyśmy byli już w domu.

Do Poronina docieramy po prawie 9 dniach i 4300 kilometrach nawiniętych na koła naszych motocykli.

Nie minęły dwa tygodnie, a już, wraz z małżonką, zaczęliśmy planować kolejną wyprawę, ale o tym następnym razem… 🙂

Tekst i fot. Marcin Hubicki

Jeden komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *